Skręcili w wąską ścieżynkę, wzdłuż której ciągnęły się oszklone szklarnie z grządkami

zwracając uwagi na wybryki białej kotki. Księżniczka była płochliwa, odkąd Fortuna znalazła
– Wydaje mi się, że nazywała się Judd, Yolanda Judd – mówił właśnie do Montoi, gdy
Jeśli kogoś pominęłam – a nie byłoby w tym nic dziwnego, bardzo przepraszam.
– Łykasz to? – Trinidad uniósł brwi. – Moim zdaniem to stek bzdur.
życie, nie celowo. Moim zdaniem nie była do tego zdolna. Była zdolna do wielu rzeczy, by
morderstwie.
– Długo?
– Były członek rodziny – poprawił Bledsoe, co rozdrażniło Hayesa jeszcze bardziej.
– Ta tutaj? – Hayes wskazał zwłoki. – To jest Esperanzo?
Sprawdził komórkę. Żadnych nieodebranych połączeń, żadnych wiadomości tekstowych,
Dochodzili do drzwi, gdy zapaliło się światło na ganku. Żółty blask zalał cementowe
– Dobry piesek – szepnęła machinalnie i podrapała go po łebku.
ale nie mógł oderwać oczu od morza, od spienionych fal i groźnych skał. Boże drogi. Nikogo
Niestety. Montoya.


niż teraz. Ale nic, dobę pospał, uspokoił się. Wciskał mi zeszycik, żebym czytał jego notatki.

– No właśnie.
dobiegającym z pobliskiego kościoła.
raz pierwszy. A przyjaciółki to zapamiętały.

opuścił dach i czarne skórzane siedzenia smażyły się słońcu.

nich naprawdę da się lubić.
– Dobra, no więc mam złą wiadomość. Jak dotąd koszulka nie pasuje nam do niczego.
drugiej

w wydziale chciałby zobaczyć, jak idziesz na dno.

za połowiczny zanik uśmiechu i oznak innych
i lepko. Wyrywa je gwałtownie i wyciąga
miał jakieś inne narzędzie obrony, skuteczniejsze od zbutwiałego dyszla. Ale Jonasz odgadł